Granica tego co jest słabością, a co jest atutem jest bardzo cienka i tak naprawdę mocno subiektywna. Nie zapomnę do końca życia jak kiedyś znajomy zarzucił mi, że ja jako mówca mam łatwiej, że to niesprawiedliwe, że jeżdżę na wózku :)
Otaczają nas utarte kanony, które w pewnym sensie wskazują nam jak mamy żyć, co skutkuje tym, że osoby odbiegające w jakiś sposób od nich zaczynają się maskować. I tak dziewczyna z przerwą między przednimi zębami przestaje się uśmiechać, chłopak lubiący sklejać modele samolotów unika mówienia o swojej pasji, a dorastająca osoba nie w pełni sprawna w momentach kiedy jej rówieśnicy mówią o "swoim pierwszym razie" zapada się pod ziemię.
Pewne rzeczy łatwo zmienić, inne znacznie trudniej, i teraz wiedząc to mamy przynajmniej kilka opcji do wyboru. Możemy wziąć listę naszych cech do ręki i powiedzieć do siebie, że to bardziej jakiś żart niż coś czym warto się pochwalić lub pielęgnować co pewnie skończy się narzekaniem, a w najlepszym wypadku założeniem maski i skryciem się pod tożsamością kogoś innego.
Opcją drugą jest spojrzenie na naszą listę jako na listę wyróżniającą nas od wszystkich, co jeśli odpowiednio wykorzystamy stanie się naszą przewagą.
Działanie pomimo świadomości nie wpisywania się w obowiązujące kanony jest prawie od razu interpretowane jako oznaka pewności siebie, charyzmy oraz wyjątkowości takiej osoby. Co zabawne z czasem możemy wywrzeć tak wielki wpływ na nasze środowisko, że przemodelujemy dany kanon (co się obecnie dzieje w świecie mody gdzie kobiety o pełniejszych kształtach zaczynają dominować na okładkach wielkich magazynów).
Do czego chcę Cię namówić? Przyjrzyj się swoim "słabościom" jeszcze raz, sprawdź co możesz zmienić w atut i wyeksponuj to.
Na świecie prawdziwość jest tak deficytowym towarem, że możesz mi wierzyć wszyscy czekają na prawdziwego Ciebie.
